Czego jeszcze o mnie nie wiecie…

Justyna i Zosia nominowały mnie do zabawy Liebster Blog. Kilka razy odpowiadałam na pytania blogerek, więc i tym razem napiszę kilka zdań o sobie. Czerwień i błękit prowadzę już od kilku lat i mam zaprzyjaźnione grono czytelników, którzy znają mnie trochę. Blogosfera kulinarna to studnia bez dna, co chwila powstają nowe pamiętniki kulinarne, ale popularność to jedno, a pasja i radość tworzenia przepisów to drugie i to jest dla mnie treścią prowadzenia bloga…

Pytania Justyny:

  1. Jaka jest Twoja pasja (poza gotowaniem)? Fotografowanie, literatura, językoznawstwo.
  2. Twoje popisowe danie to… pizza, makarony, kurczak w wielu odsłonach, dania warzywne czyli to co sama lubię jeść 🙂
  3. Ulubiony gadżet w kuchni? Malakser, który mieli orzechy, ciastka, trze ziemniaki i blender miksujący zupę, a czasem zwykła trzepaczka, która miesza masę do sernika…
  4. Warzywa czy owoce? Zdecydowanie warzywa – cukinia, czosnek, buraki…
  5. Idealne śniadanie to… szwedzki stół we Włoszech z jajecznicą na polskich pomidorach malinowych i drożdżowym ciastem z truskawkami…
  6. Ulubiony deser to… lody czekoladowe.
  7. Ulubiona przyprawa/zioła? Oregano z czosnkiem oraz kminek z majerankiem.
  8. Słodkie czy słone? Słone po trzykroć…
  9. Jaką książkę polecasz? Jillian Westfield wyszła za mąż – Allison Winn Scotch, twórczość Marii Nurowskiej.
  10. Twoje wymarzone miejsce na wakacje? Wszędzie gdzie świeci słońce i jest woda, w której można się schłodzić.
  11. Twój kulinarny autorytet? Nie mam takiego, sama się uczę i eksperymentuję w kuchni.

Pytania Zosi:

  1. Jaki jest twój ulubiony deser? Lody czekoladowe.
  2. Jakie danie/deser najbardziej zapadł Ci w pamięć, kiedy byłaś/eś dzieckiem? Zupa czereśniowa, placki na płycie i ser z kminkiem babci Wandzi oraz kuchnia mojej mamy, którą uwielbiam do tej pory! Nikt nie robi takich pierogów ruskich, barszczu czerwonego z uszkami i białego z grzybami!
  3. Przyrząd kuchenny, bez którego nie mogę gotować/piec to… malakser, który mieli orzechy, ciastka, trze ziemniaki i blender miksujący zupę, a czasem zwykła trzepaczka, która miesza masę do sernika…
  4. Czy podczas gotowania starasz się utrzymać kuchnię w porządku? Jestem straszną bałaganiarą, mąż, który czasem sprząta po moich wyczynach kulinarnych, zwłaszcza z użyciem mąki, ględzi i mamra!
  5. Czego chciałbyś/chciałabyś spróbować z przysmaków kuchni śródziemnomorskiej? Owoce morza, z tym jestem w kuchennej poczekalni…
  6. Czego nigdy w życiu nie zjesz? Wszystko zjem, ale czasem wolę nie wiedzieć…
  7. Jak często sprawdzasz skrzynkę mailową? Codziennie.
  8. Jak często z ciast wychodzą Ci zakalce ? 1:20 wypieków, to chyba nieźle?
  9. Co zabrałabyś/zabrałbyś na bezludną wyspę (3 rzeczy)? Nóż, walizkę pudełek z zapałkami i naładowany telefon komórkowy 🙂 A jak nie to męża, on ma umysł ścisły i coś wymyśli…
  10. Jakie miejsce chciałabyś/chciałbyś zwiedzić pod względem kulinariów? Zdecydowanie Włochy. Czytając literaturę z włoską kuchnią w tle, upewniłam się, że celebruję potrawy jak Włosi.
  11. Czy prowadzenie blogu zawsze jest dla ciebie przyjemnością? Czasem są chwile znudzenia, kiedy nie chce mi się opracowywać kolejnej notki. Zimą zniechęca brak odpowiedniego światła do fotografowania potraw, nawet tych, z których jestem najbardziej dumna. W domu jestem po 16.00, pracuję na pełny etat, mam dwóch synów, mieszkam w blokowisku, ciągle brak mi czasu… Wiosną dostaję skrzydeł, kiedy są świeże owoce i warzywa, tulipany w ogródkach i motyle na łące… Zimą więcej czytam i piszę wiersze. Po tym mnie poznacie. Zapraszam do czytania listów i wierszy… nie tylko w zimne, pochmurne dni…

 

 

O tygodniu wyjętym z codzienności…

I już wracam do rzeczywistości. Uroczystość Mikołaja przebiegła bez wpadek, choć stres był duży. Przygotowania trwały do ostatniej chwili i na ostatnią chwilę.

Pierwszy napis na torcie przez noc się rozpłynął w lodówce, pasztetu zapomniałam podać na stół, a jedzenia zostało jeszcze na tydzień…

Nagrodą był widok mojego Aniołka i wesoła rodzinna atmosfera. Wkrótce dodam nowe przepisy na blog, tylko trochę ochłonę…

Podczas przyjęcia komunijnego był również drugi tort na piąte urodziny młodszego syna, Juliana…

Wiosna w sercu

Witam serdecznie. Wiosna to cudowna pora roku. Wiecie to wszyscy. Wiecie również, że jestem wielką „fanką” przyrody… i fotografii…. I bardzo chciałabym pojechać na majowy weekend do Kotliny Kłodzkiej, dlatego biorę udział w konkursie na portalu Pociąg do ekologii na pod tytułem: „Wiosna, ach to Ty”…  Jeśli lubicie sprawiać komuś przyjemność, to proszę, zagłosujcie na moją wiosenną fotografię. Oto ona (czyli wiosna, czyli ja:)…):


Foto na konkurs

Wyróżnienie

Wyróżnienie
Kilka dni temu dostałam wyróżnienie od Justyny i Doroty. Jest mi bardzo przyjemnie z tego powodu. Teraz, nominując kolejne blogi trzeba spełnić poniższe zasady:
– umieścić u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację,
– wkleić powyższe logo na swoim blogu,
– potem napisać 7 rzeczy o sobie,
– na końcu nominować 16 osób i poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.
Siedem zdań o mnie:
1. Moim marzeniem jest dom z ogrodem pełnym kwiatów i motyli.
2. Nigdy nie wychodzę z domu bez aparatu fotograficznego.
3. Moją pasją jest tworzenie potraw, a szczególnie słodkości.
4. Gotować zaczęłam w wieku 20 lat.
5. Nałogowo fotografuję, kocham kolorowy świat, motyle to moje życie.
6. Zawsze marzyłam o córce, mam dwóch synów, już nie marzę, wolę moich chłopców.
7. Jako mała dziewczynka marzyłam, by być kwiaciarką lub nauczycielką. Zostałam nauczycielką, ale nie pracuję w  szkole, bliżej mi sercem do kwiaciarni…
Do wyróżnienia nominuję:

Życzenia wielkanocne

Moi kochani! Nie zdążyłam dodać kilku przepisów wielkanocnych, bo dopadł mnie wirus żołądkowy, brrrr! i musiałam odpocząć przed przygotowaniami do Świąt, na wpisy brakło czasu. Miał być mazurek, sernik, babka, sałatka z orzechami i pasztet. Wczoraj czułam się najgorzej, dziś jestem jeszcze nieco słaba, ale jakoś przeżyję. I dlatego życzę Wam przede wszystkim dużo zdrowia, bo bez niego nic się w życiu nie uda. Życzę Wam również życzliwości od innych oraz radości z rzeczy nieprzemijalnych, pogody ducha i pogody za oknem…

Patrycja z rodziną

Wesołych Świąt!

 

Bo we mnie jest czerwień i błękit…

Kiedy zakładałam bloga od razu pomyślałam o nazwie dla niego. Miał odzwierciedlać moją sprzeczną duszę, raz łagodną i niewinną, innym razem ognistą i energetyczną. Z braku weny do pisania życiowych mądrości oraz z chęci posiadania własnej strony, na której mogłabym się dzielić swoją kulinarną pasją, przypisałam blog do kategorii: kuchnia. Stąd właśnie ta mało kojarząca się z jedzeniem nazwa: Czerwień i błękit. Natomiast podtytuł, który niedawno się wyłonił Waszym oczom to efekt długich rozważań dotyczących rozwinięcia nazwy do potrzeb kulinarnych.

Nie czuję się dziś wcale wyjątkowo, inaczej niż w pozostałe dni w roku… Dzień był taki sam, a może jeszcze bardziej nijaki jak inne. Bez fajerwerków, za to z bólem głowy, melancholią, wkurzaniem się na jakieś mało istotne drobiazgi… Może biomet nie taki jak trzeba, może hormony szaleją…

Udało mi się już dziś coś strącić (o 5.00 przy robieniu makijażu ciągle coś leci) i przypalić (zasiedziałam się przy czytaniu komentarzy). I pięć razy powtórzyć jak to beznadziejnie dziś wyglądam i mam wszystkiego dość… W pracy, jak w pracy, tulipana i rajstop nie było. Jeden kolega z działu czekoladki podrzucił z nadzieniem lekko procentowym. I dieta na tym ucierpi, oj ucierpi… Od moich chłopców dostałam tulipany, zadzwonił tata, kiedy robiłam zakupy w osiedlowym spożywczaku i drugi tata, gdy próbowałam zrobić obiad. Teraz marzę już tylko o kąpieli i zapachu mojej poduszki, bo jutro znów pobudka o 5.00 i nowy nijaki dzień, tyle że bez gadania w mediach o tym, jakie jesteśmy cudowne…

Życzę Wam Dzielne Kobiety, które tu zaglądacie, dodajecie mi otuchy i pozytywnych emocji, byście same wiedziały, że jesteście wyjątkowe, jedyne, wspaniałe, piękne, urocze, w sam raz wrażliwe i rzeczywiście czuły się kochane i uwielbiane! Każdego dnia!

Bo we mnie jest i czerwień…

Bo we mnie jest i czerwień...

 

…i błękit

...i błękit

Zmiana szablonu

Miał być zimowy, ale znalazłam ten i na razie go nie oddam. Chodzi oczywiście o szablon. Lubię zmiany i mam nadzieję, że polubicie nową szatę graficzną. Dziś jeszcze na blogu przepis na świąteczny sernik.

Zapraszam również na mój drugi blog fotograficzny. Adres znajdziecie na poniższym zdjęciu. Pozdrawiam 🙂

10 rzeczy, które bardzo lubię…

Bardzo sie ucieszyłam, kiedy Jola, która prowowadzi blog Nasze życie od kuchni, zaprosiła mnie do zabawy w 10 rzeczy… które bardzo, a to bardzo lubię. Oto te, które w tym momencie spontanicznie przyszły mi do głowy… kolejność właściwie przypadkowa 🙂

1. Biegać po łące pełnej motyli i łapać momenty i potem relacjonować je na swoim fotograficznym blogu…

2. Zapach włosów Julka, początki jego mówienia i błękit oczu tego małego uśmiechniętego, kochanego chłopca 😉

3. Patrzeć na Mikołaja i szukać w nim siebie (w rysach twarzy i cechach charakteru), podziwiać jego sześcioletnią mądrość 🙂

4. Niecierpliwie czekać na Piotrka, na dźwięk klucza przekręcanego w drzwiach…

5. Wymyślać potrawy i słodkości, komponować w myślach składniki i łączyć je oczyma wyobraźni w całość. Potem już tylko pędzić po składniki i do dzieła…

6. Bawić się kolorami, szperając w szafie i buszując w sklepach różnego kalibru.

7. Dać się wciągnąć w życie bohaterek książek, które czytam w wolnych chwilach (niewiele ich mam…)

8. Lato, słońce, wodę, podróże i niechodzenie do pracy na urlopie i piątki po południu… i poranne sobotnie niewstawanie, zapach poduszki…

9. Wspomnienia, sny, marzenia, poezję i powroty do miejsc, które były mi kiedyś bliskie.

10. Zapach kąpieli, pieczonego ciasta, parzonej kawy, ulubionych perfum, kminku, goździków i truskawek z wanilią

Do zabawy zapraszam:

Agatex http://readyforcooking.blogspot.com/

Misbasia http://misbasia.blox.pl/html

flusso http://mniamusne.blox.pl/html

Izabela http://przygodywkuchni.blogspot.com/

aniado http://lepszysmak.wordpress.com/

Miłe blogowiczki, zasady są proste, proszę o podanie 10 rzeczy, które lubicie najbardziej…

Nasze słodkie lata…

I znowu wpis z historią w tle… tylko „nieco” dłuższą…

Dziewięć lat minęło… tak szybko i spokojnie. Bezpiecznie i bez awantur. Za to z podwójnym darem losu. Jeden ma 6 lat, drugi 2 i pół…. Pewno wiecie, o czym piszę…

Pogoda była pod chmurką, z lekką mżawką. Po dwóch tygodniach uciążliwych upałów. Nie popsuła jednak fryzury, nie zakłóciła sesji fotograficznej.

Biała sukienka, niebieskie róże… we włosach, w bukiecie i w butonierce. Bez stresu i z wielkim szczęściem w sercu. Jakby los podpowiadał: będzie dobrze, wygrałaś los na loterii. To prawda, prawdziwą miłość znaleźć, to jak w Lotto trafić „szóstkę”….

Tak się złożyło, że na dzisiejszą rocznicę nie upiekłam tortu, choć pewnie to świetna okazja na słodki piętrowiec… ale ciasto ze śliwkami, które mój mąż bardzo lubi i równie mocno lubię ja… Piekę je zawsze w sezonie śliwkowym, dlatego serdecznie Wam polecam…

Przepis na ciasto w nowym wpisie…