Drożdżówki z nutellą i migdałami

Ostatnio byłam nieco zabiegana i pochłonięta pracami domowymi. Poza tym jestem na diecie oczyszczającej. Nie takiej typowej, wodno-ogórkowej, ale można nazwać to dietą, zwłaszcza po ostatnich kulinarnych szaleństwach. Skutki widoczne, niedopinające się spodnie i niepotrzebne fałdy. Oczyszczanie polega na ograniczeniu węglowodanów i piciu zielonej i białej herbaty.

Wyłamałam się z diety, piekąc jedynie drożdżówki z nutellą i migdałami oraz migdałowe słodkie bułeczki. Te pierwsze są z przepisu Trufli3, drugie inspirowane recepturą Dorotus76. Z lekkimi modyfikacjami z mojej strony. To były moje pierwsze słodkie drożdżowe wypieki. Prościzna! Zawijaski z nutellą trochę za długo trzymałam w piekarniku i dałam za wysoką temperaturę, więc nieco bardziej się przyrumieniły.

Drożdżówki z nutellą i migdałami


Składniki: 40 dag mąki, 4 dag drożdży, 5 dag cukru, 1 szklanka mleka, 1/2 kostki masła, 1 torebka cukru waniliowego, 2 jajka, odrobina soli, mały słoiczek nutelli, 10 dag posiekanych migdałów

Wykonanie: Mleko podgrzać, dodać drożdże, cukier i odrobinę mąki. Odstawić do wyrośnięcia. Masło stopić, przestudzić i połączyć z mąką, cukrem waniliowym i drożdżami. Dodać jajko i sól. Wyrobić ciasto podsypując mąką. Odstawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, można śmiało rozwałkować na pokaźny prostokąt. Wysmarować obficie nutellą i posypać posiekanymi drobno migdałami. Następnie ciasto zrolować i pokroić w plastry grubości około 4 do 5 cm. Układać luźno na blasze i odstawić ponownie do wyrośnięcia. Przed pieczeniem ciasto posmarować jajkiem. Piec w nagrzanym piekarniku (200oC) do zrumienienia.

*oryginalny przepis znajdziecie tutaj.

Wyprawa na ferie

Wyprawa na ferie

Mikołaj nie mógł się doczekać, kiedy pojedzie do Nerona. Neron to pies babci i dziadka. Imię ma dzięki mnie. Teść chciał go nazwać Pikusiem. Nie pozwoliłam na to, by taka charakterna „osóbka” nosiła przeciętniackie, pospolite, psie imię. I ochrzciłam pieska: Neron. Bo mały, rudy i pyskaty.

Tego dnia nie za bardzo miał ochotę wyjść z budy, śnieg padał i padał. Zwykle do babci jedziemy 50 minut. Tym razem droga zajęła nam prawie 120. Najgorsza sytuacja była w naszym mieście. Trudno było wyjechać z osiedlowej drogi, nie mówiąc już, że z parkingu to kompletna masakra. Na nasze szczęście droga do teściów to prawie przez cały czas „krajówka” i służby drogowe nie próżnowały, więc gdy opuściliśmy miasto, droga była znacznie lepsza. Jechaliśmy wolno, w sznurze samochodów, za pługiem. Ale lepiej tak niż na nieodśnieżonych i nieposypanych solą odcinkach, gdzie pod koleinami szarego śniegu świecił lód. Szczęśliwie dotarliśmy na miejce. Powrót po kilku godzinach to już mały pryszcz, bo drogi zrobiły się czarne. Na końcu naszej podróży zakopaliśmy się jeszcze na kościelnym placu. Ale wobec natury cywilizacja staje się malutka.

Wyprawa na ferie

Wyprawa na ferie

Dziadek odśnieżył obejście domu. Miki wpadł na pewien pomysł…

Wyprawa na ferie

A krzak bzu, który w maju wygląda tak:

Wyprawa na ferie

…przyobleka zimą kryształowy, lodowy strój:

Wyprawa na ferie

A to chciałoby się rzec prawdziwy „nóż w lodzie”…

Wyprawa na ferie

…a ja wolę „róż w wodzie”…

Róż w wodzie

Pani Walewska – ostatni wypiek…

… ostatni na jakiś czas bliżej nieokreślony. Były jeszcze dzień później drożdżówki, ale ich nie liczę jako bomby kalorycznej, bo zjedliśmy je na kolację i śniadanie. Pani Walewska zwana również Pychotką była na deser. Baaaardzo maślana! Piekłam po raz pierwszy, chyba dlatego, że wszyscy ją pieką i gdy przeszła już fala w rodzinie i na blogach, w końcu nabrałam ochoty na upieczenie tego popularnego ciasta. Najbardziej przypadła mi do gustu wersja migdałowa zaproponowana przez Dorotę z Moich Wypieków.

Pani Walewska z aromatem migdałowym

Migdały i aromaty migdałowe zajmują szczególne miejsce w mojej domowej cukierni. W bareczku zawsze stoi likier Amaretto, w szafkach przechowuję ciasteczka Amaretti, cukry migdałowe, cukier i aromat migdałowy, migdały w ze skórką, bez skórki, blanszowane i solone, mielone, płatki. A w łazience peeling migdałowy, balsam, kilka płynów do mycia, oliwka z olejkiem migdałowym, mgiełka do ciała. Istne szaleństwo! Wróćmy jednak do wypieku… Zmieniłam nieco proporcje z przepisu Dorotus i nie piekłam tak długo kruchych ciast co ona. Oto moja receptura:

Ciasto: 6 żółtek, 3 szklanki mąki, 200 g masła, 2 łyżki śmietany, 1/2 szklanki cukru pudru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystkie składniki zagnieść, ciasto podzielić na pół, rozwałkować i wyłożyć na dwie identyczne blachy wyłożone papierem.

Beza: 8 białek, 1 1/2 szklanki drobnego cukru, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 150 g płatków migdałowych, słoik kwaśnego dżemu (dałam z czarnej porzeczki, sklepowy, ale lepszy byłby domowy).

Białka ubić z cukrem na sztywno, na końcu dodać mąkę i wymieszać.

Oba surowe płaty ciasta posmarować dżemem. Na dżem wyłożyć po pół ubitej piany. Posypać po połowie płatków migdałowych. Upiec oba ciasta w temp. 175oC do lekkiego przyrumienienia (piekłam 30 minut każde z ciast). Przestudzić, usunąć papier.

Krem: 1/2 litra mleka, 2/3 szklanki cukru, cukier migdałowy, 3 łyżki mąki pszennej, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 2 żółtka, 300 g masła, 2 łyżki likieru Amaretto, ewentualnie kilka kropel aromatu migdałowego.

Z mleka odlać 1/3 szklanki, dodać żółtka i mąki, rozkłócić. Resztę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Wlać budyń i gotować do zgęstnienia ciągle mieszając. Zdjąć z ognia, przykryć folią aluminiową i wystudzić. Masło utrzeć na puch, dodając po łyżce budyniu. Dodać likier lub aromat. Przełożyć placki kremem. Chłodzić przynajmniej 3 godziny.

Pani Walewska z aromatem migdałowym

Już za pół roku lato…

Wczoraj był już lepszy nastrój, bo nadszedł upragniony piątek… Na drugiej karcie chłopcy oglądali Hippo and Dog In the jungle. Ta piosenka poprawia mi nastrój od razu o 4 punkty. Że też wcześniej sobie o niej nie przypomniałam. Niezawodna jest również zabawa w chowanego kuchennego. Pałka zapałka dwa miecze, kto fajtłapa, ten nie piecze. Ciasta oczywiście. Już wiem skąd tak wysokie rachunki za prąd. Codziennie hula piekarnik. Przedwczoraj pizza, wczoraj Pani Walewska, dziś indyk z ziemniakami i cebulą i drożdżówki z Nutellą i migdałami…

Jak krew z nosa…

Przychodzą czasem takie dni, niewiadomo skąd, że czujemy się niekochane, niedoceniane, nieszanowane. Jakby ktoś nagle zburzył nasz moralny piedestał. Jakby ktoś uciął nam skrzydła. W prostych codziennych czynnościach nie zauważamy znaczącego postępu. Błahostki sprawiają trudności i wolałybymy schować się w małym kącie, by nikt nie zwracał na nas uwagi. Czyżby zbliżało się przesilenie? Zima w tym roku jest wyjątkowo zimowa. Temperatura przez cały czas poniżej zera. Na szczęście nie ma dużych wahań w pogodzie, takich jak jesienią, przez które czujemy się jeszcze gorzej. I choć czas pędzi jak szalony i do wiosny bliżej niż dalej, wszystko idzie jak przysłowiowa krew z nosa…

Tęsknię za takimi widokami:

Zalew w Bliznem - sierpień 2009

Zalew w Bliznem - sierpień 2009

Zalew w Bliznem - sierpień 2009

Zalew w Bliznem - sierpień 2009

Zalew w Bliznem - sierpień 2009

Zalew w Bliznem

Sałatka ziemniaczana z boczkiem i fetą

Sałatka ziemniaczana z boczkiem i fetą


kawałek chudego boczku (25 dag)

3 małe ziemniaki ugotowane w łupinach

kostka sera feta

słoik marynowanych ogórków (z chili)

1/2 puszki kukurydzy

1 puszka lub szklanka ugotowanej ciecierzycy

1/2 słoika marynowanej szalotki (niekoniecznie)

1/2 słoiczka marynowanego czosnku (niekoniecznie)

majonez

śmietana

musztarda

pieprz

sól

Boczek pokroić w kostkę, obsmażyć na łyżce oleju. Ziemniaki obrać i pokroić w dużą kostkę. Pokroić fetę i ogórki. Dodać odsączoną kukurydzę, ugotowaną lub odcedzoną z zalewy cieciorkę. Można dołożyć marynowaną szalotkę i czosnek, ale nie jest to konieczne. Dodałam, bo zostały mi produkty z poprzedniej sałatki. Wymieszać z majonezem, śmietaną i musztardą, przyprawić solą i pieprzem. Schłodzić przed podaniem.

Ciasto miodowo-orzechowe z kremem z kaszy manny

Pracochłonne, ale pyszne i… kaloryczne. Na początku twarde jak kamień, po dobie leżakowania nabiera smaku i miękkości. Mąż był wniebowzięty. Podziwiam, że na raz zjada trzy kawałki. Ja jednemu nie mogłam dać rady…

Ciasto miodowo-orzechowe z kremem z kaszy manny

Ciasto miodowo-orzechowe z kremem z kaszy manny

Ciasto: 250 g margaryny, 3 kopiate szklanki mąki, 2 łyżki miodu, 2 łyżeczki sody, szklanka cukru, 2 jajka.

Polewa orzechowa: 1/2 kostki masła, 30 dag orzeszków ziemnych, 1/2 szklanki cukru (u mnie brązowy), 2 łyżki miodu.

Krem: 7 płaskich łyżek błyskawicznej kaszy manny, 1/2 litra mleka, 1 szklanki cukru, 1/2 opakowania cukru wanilinowego (8 g), 1 1/2 kostki masła (325 g).

Wykonanie ciasta: Margarynę stopić, wsypać cukier i wlać miód. Podgrzewać do rozpuszczenia cukru. Przestudzić. W misce wymieszać mąkę z sodą, dodać jajka i przestudzony tłuszcz. Wyrobić ciasto i podzielić na dwie równe części. Wylepić dwie identyczne prostokątne blachy wyłożone pergaminem. Na jedno surowe ciasto wylać gorącą polewę i upiec oba ciasta (ok. 15 minut, temp. 180oC). Gdy nieco przestygną, zdjąć papier.

Wykonanie polewy: masło stopić w garnku z cukrem i miodem, dodać orzechy (opłukane z soli) i gotować kilka minut, przez cały czas mieszając.

Wykonanie kremu: Mleko zagotować z cukrem i cukrem wanilinowym, wsypać kaszę i zagotować. Mieszać do zgęstnienia. Ostudzić. Utrzeć miękkie masło, dodając po łyżce kaszy. Kremem przełożyć placki. Ciasto z polewą orzechową kładziemy na górze, lekko dociskając. Ciasto należy szczelnie owinąć folią, aby nie przeszło zapachami i wstawić do lodówki na całą noc lub jeszcze dłużej. W tym czasie zmięknie i nabierze mocy.

Ciasto miodowo-orzechowe z kremem z kaszy manny

Ciasto miodowo-orzechowe z kremem z kaszy manny

Dwie sałatki rybne

Ostatnio udaje mi się jeść więcej ryb. I częściej przygotowuję sałatki rybne. Co do gatunków, moje preferencje nie uległy zmianie. Nadal króluje tuńczyk i śledź.

Sałatka śledziowa

kilka marynowanych płatów śledziowych w oleju

3 ogórki kiszone

puszka kukurydzy

1/2 puszki groszku

słoiczek marynowanych pieczarek

kilka łyżek majonezu iśmietany

pieprz, curry.

Śledzie opłukać z oleju, pokroić na kawałki, przełożyć do salaterki lub ułożyć na talerzykach. W osobnej misce wymieszać kukurydzę, groszek, pokrojone w kostkę ogórki i posiekane w plastry pieczarki. Wymieszać z majonezem, śmietaną, przyprawić i schłodzić. Zalać śledzie całą sałatką i wymieszać lub częścią, jeżeli potrawę podajemy na talerzykach.

Sałatka śledziowa z curry

Sałatka z tuńczykiem

2 puszki tuńczyka

1 woreczek ryżu parabolicznego

2 łyżki rodzynek najlepiej królewskich

1/2 słoiczka złotych cebulek w occie

3 łyżki majonezu

2 łyżki śmietany

pieprz

sól

Ryż ugotować do miękkości z łyżeczką soli. Rodzynki zalać wrzątkiem, po kilku minutach odcedzić. Tuńczyka odsączyć, rozdrobnić, dodać odsączone cebulki, rodzynki i ryż. Wymieszać z majonezem i śmietaną, doprawić do smaku. Schłodzić przed podaniem.

Sałatka z tuńczyka z rodzynkami i szalotką

Ciasto pomarańczowo-makowe

Ciasto pomarańczowo-makowe

Ciasto pomarańczowo-makowe

Ucierane, maślane ciasto z dodatkiem maku i skórki z pomarańczy. Na górze cienka warstwa kremu maślano-śmietankowego z nutką pomarańczy. W sam raz na poobiedni deser.

Ciasto: 200 g masła

szklanka drobnego cukru

5 jajek (osobno białka i żółtka)

szczypta soli

2 szklanki mąki (w tym 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej)

2 łyżeczki proszku do pieczenia i 1 łyżeczka sody

ok. 4 łyżki maku

skórka otarta z 2-3 pomarańczy

3 łyżki śmietany.

Krem: 150 g miękkiego masła, 150 g serka śmietankowego (bez soli), 1/2 szklanki cukru pudru, 2 łyżki soku z pomarańczy, 2 krople olejku pomarańczowego, skórka z 1 pomarańczy i łyżka maku do dekoracji (niekoniecznie).

Wszystkie składniki powinny mieć taką samą temperaturę.Miękkie masło utrzeć z cukrem i żółtkami. Dodać śmietanę i dobrze wymieszać. Wsypać mąki wymieszane z proszkiem i sodą i dobrze połączyć z masą maślaną. Następnie dodać mak oraz skórkę, wymieszać. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, dodać do masy i delikatnie, ale dokładniepołączyć z masą. Wyłożyć do tortownicy (26-27 cm) wyłożonej papierem i piec do tzw. suchego patyczka (45 min.). Przed nałożeniem kremu dobrze wystudzić.

W misce utrzeć miękkie masło z serkiem i cukrem dodać sok i aromat. Wyłożyć na zimne ciasto. Można posypać skórką z pomarańczy i makiem. Schłodzić, by krem stężał.

Ciasto pomarańczowo-makowe