Sałatka ryżowa z kurczakiem i nektarynką

Opadły mgły i miasto ze snu się budzi…. Ja się obudziłam już dawno. Jak co dzień, o 5.00. To koszmarna pora. Brrrr! I tak do emerytury. Na szczęście dzisiaj jest piątek. I moje imieniny… Chyba upiekę sobie ciasto z tej okazji. Nachodzi mnie na gruszkową tartę z kremem czekoladowym. I sałatkę sobie zrobię, na słodko, tak jak lubię. Może taką:

nektarynka pokrojona w kostkę

rodzynki

ser żółty

kurczak (filet podsmażony w przyprawie)

kukurydza

ryż (najlepiej paraboiled)

płatki migdałowe

majonez

biały pieprz i sól

Myślę, że może być smaczna. Choć pewno tylko dla mnie. Bo mężczyźni wolą sałatki słone, kwaśne, ale broń Boże słodkie.

Mikołaj

Kawa – moja miłość…. Uwielbiam smak kawy. I uwielbiam coś słodkiego do kawy, domowego, „wypasionego” czyli z dużą ilośią masy, najlepiej z owocami i czekoladą lub kakao. Ostatnio bardzo polubiłam smak toffi. Dlatego w tym tygodniu upiekę senik z amaretto z polewą toffi i migdałami. Sernik podam na urodziny Mikołaja. Drugie ciasto będzie orzechowo-cynamonowe ze śliwkami, zaś tort – czekoladowy z musem truskawkowym i bitą śmietaną.

Mój starszy syn Mikołaj w sobotę skończy 5 lat! Mój bardzo fotogeniczny syn…

Mikołaj Piotr, mój starszy syn

O dzieciństwie i kwiatach…

Najbardziej lubię oglądać zdjęcia przyrody. Krajobrazu, kwiatów i owadów. Czasem trudno dorwać takiego osobnika, ale mam już kilka rodzynków w swojej kolekcji. Ostatni nabytek to konik polny w rozmiarze XXL:

Megakoń polny

Najpiękniejsze letnie kwiaty na łące to rumianki, koniczyna biała i różowa, stokrotki, niezapominajki, krwawnik oraz małe żółte kwiatki, zwane przeze mnie świnkami ze względu na pękaty kształt ich płatków, które fachowo nazywają się (o czym dowiedziałam się niedawno w pracy) komosa.

Pamiętam jak nasiona babki lancetowatej sprzedawałam w swoim sklepie na niby jako cukierki.

Najpiękniejszy zaś letni widok to rumianki, maki i bławaty w łanach zbóż…

Niedługo po lecie zostaną tylko wspomnienia. Ja mam ich kilka. To łąka blisko babcinego domu:

Łąka niedaleko babcinego domu

Ciasto dla babci Marysi

Piecze się ciasto dla babci Marysi. Jutro jest zjazd rodzinny na Wawelu z okazji jej imienin. Najlepszym według mnie podarunkiem jest coś, co się zrobi własnoręcznie. I oto właśnie unosi się w domu zapach ciasta…. śliwki, cynamon i orzechy.

Ale dziś musimy się powstrzymać, bo ciasto muszę dowieźć w stanie nienaruszonym. Pozostaje więc tylko zapach…

Sałatka z dynią i żurawiną

Tak sobie gotuję, smażę, piekę, a żadnego przepisu jeszcze tu nie zamieściłam…

Pochwalę się dzisiaj sałatką, której składniki zrodziły się w mojej głowie jak zawsze spontanicznie…


Sałatka z dynią i żurawiną


słoik marynowanej dyni

20 dag łagodnego żółtego sera (Hollender)

seler korzeniowy

2 marchewki

puszka kukurydzy

garść suszonej żurawiny

majonez i jogurt naturalny

sól

biały pieprz

Seler i marchewki umyć i ugotować w łupinach. Następnie obrać i pokroić w kostkę. Ser również pokroić w kostkę. Żurawinę zalać wrzątkiem, pozostawić na 10 minut, odcedzić. Dynię i kukurydzę osączyć z zalewy. Zimne składniki wymieszać z majonezem, jogurtem i przyprawić.

Co słychać po urlopie…

Śpię i walczę z bólem głowy. To pierwszy dzień w pracy po urlopie. Ech, spadam z obłoków na ziemię… W nocy budziłam się co chwilę i ten okropny ból głowy…

Wczoraj obchodziliśmy ósmą rocznicę ślubu. Nie był to dobry dzień na rocznicę. Wszystko jest ostatnio nie tak. Mam nadzieję, że to tylko PMS. Chyba mają mnie dość, wszyscy trzej. No może za wyjątkiem Julka. Bo dla niego nadal najważniejsza jest mama. Kochane dziecko. Choć lubi brykać. Wygląda jak Kubuś, bryka jak Tygrys. Już nie Święty Julian. Bierze się chłopak do życia. Śmieję się, że wychodzi z anemii i daje popalić. Znowu kiepsko śpi. Trójka mu wychodzi, bo i apetyt kiepski. Za to zapał do niesiedzenia w jednym miejscu ma ogromny… Kocham tego łobuza.

Mikołaj ma znowu gorszy okres. Chyba przez choroby. Bardzo cierpiał ostatnio. Ach, te męskie dolegliwości, żadna baba tego nie zrozumie…

Ach, te dzieciaki!

Czasem mam ochotę zostawić dom (jego domowników) i uciec gdzieś do samotni, ciszy, innego świata… Dzieci albo nie chcą jeść albo kłócą się o zabawki. To prawda, że z rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciach… Mama jest fajna, ale jak coś daje. Jeden chciałby to, drugi tamto, a trzeci jeszcze co innego. Moich kulinarnych starań nikt nie docenia, a sprzątania nikt nie widzi. Bo zaraz znowu jest bałagan. Urlopy mnie męczą przez jęczące dzieciaki. Albo śpiące, albo nogi bolą, albo przez ich wydumane problemy. No ale to po prostu jest ŻYCIE…

W końcu zabrałam się za słynny SERNIKOBROWNIES Z MALINAMI. Słodki jak cholercia… może troszkę za słodki jak dla mnie, ale nie wiem czy ciasto czekoladowe ma być takie rozmymłane czy raczej nie do końca wypieczone przeze mnie. Dobry był za to półkruchy plkacek z morelami i polewą migdałową. Muszę też powtórzyć penne z sosem pomidorowym, cukinią i papryką. Danie szybkie, proste, choć niezbyt sycące. Ja lubię mięsko i już. A mam grupę krwi „A” i ponoć jestem roślinożercą. Warzywa są świetne, ale jeśli przy nich jest mięsko…. to jest git!

Na tych wakacjach oprócz ZUM-u, zapalenia gardła i biegunki Mikołaja był Rymanów, Solina, Krasiczyn i Bolestraszyce. Plan wycieczkowyzrealizowany. Plan sprzątaniowy – nie bardzo… Nie było nastroju… Jeszcze dwa dni pozornej laby, potem dwa dni klimatyzacji w pracy i znowu trzy dni wolnego. Co by się człowiek stopniowo przyzwyczaił…